DEF LEPPARD po raz drugi przyjechali do Polski. Poprzedni koncert - na którym również byłem - miał miejsce w katowickim spodku w 2003 roku i było to przy okazji promocji płyty "X". Teraz panowie po prostu koncertują po całym świecie, grając tak naprawdę swego rodzaju "the best of" na całej trasie, bowiem nowa płyta ponoć dopiero w przygotowaniu. Niemniej miło było usłyszeć i zobaczyć ich znów na żywo i pobujać się przy najromantyczniejszej rockowej balladzie świata "Love Bites" czy nieśmiertelnym "Bringin' On The Heartbreak". Świetnie było znów poszaleć przy "Animal" czy "Photograph", a także podziwiać wirtuozerię obu gitarzystów w instrumentalnym "Switch 625". Najlepiej jednak sprawdzają się koncertowe hymny, które genialnie wykonują razem z publicznością, czyli "Rock Of Ages", porywające "Rocket" i niestarzejące się "Let's Get Rocked".
Podsumowując, artyści w znakomitej formie, totalnie na luzie, bawią się swoim graniem i widać, że bycie razem na scenie sprawia im ogromną przyjemność. Świetny rockowy show. Mnóstwo pozytywnej energii. Na scenie wylądował nawet biustonosz... No i miły gest na koniec - Joe Elliot ubrał koszulkę z napisem POLAND, którą przed bisem również ktoś wrzucił na scenę. Panowie obiecali do nas wrócić. Jak będzie? Zobaczymy. Oby nie znowu za 12 lat...
Setlista wyglądała następująco:
-
Rock! Rock! (Till You Drop)
-
Animal
-
Let It Go
-
Foolin'
-
Promises
-
Paper Sun
-
Love Bites
-
Armageddon It
-
Bass Solo
-
Rock On
(David Essex cover)
-
Two Steps Behind
(acoustic)
-
Rocket
-
Bringin' on the Heartbreak
-
Switch 625
-
Hysteria
-
Let's Get Rocked
-
Pour Some Sugar on Me
Encore:
18. Rock Of Ages
19. Photograph