No więc dziś już konkrety, czyli sam koncert. Madonna zaczęła z prawie godzinnym opóźnieniem, ale przez 30 lat zdążyła już przyzwyczaić fanów do czekania :) Narodowy zdążył się wypełnić niemal po brzegi a na samej płycie zrobiło się dużo ciaśniej. W końcu się zaczęło. Wizualizacja i dekoracja sceny poraziły mnie od razu. Stworzenie wnętrza katedry tylko przy pomocy gry świateł było naprawdę niesamowite. A muzycznie od razu z grubej rury, czyli "Girl Gone Wild". Następnie układ taneczny z bronią przy "Revolver" oraz krwawa i pełna przemocy inscenizacja przy "Gang Bang". Wykonanie, efekty i sama muzyka - słowem wszystko zapierało dosłownie dech w piersiach. Po pierwszej dość "ciężkiej" części przyszło rozluźnienie. Czyli fantastyczne "Express Yourself" z wesołymi animacjami w tle. Jednocześnie mały psztyczek w nos Lady Gagi, (której przebój "Born This Way" jest bliźniaczo podobny do wspomnianego "Express Yourself") bowiem Madonna wplotła w ostatni refren fragment piosenki swej młodszej rywalki, pokazując jednocześnie, że Lady Gaga to żadna konkurencja. Dla mnie "Express Yourself" to absolutnie najmocniejszy moment koncertu - ale to już absolutna klasyka, która zwyczajnie nigdy się nie zestarzeje. Choć i potem działo się wiele. Madonna prowokuje symboliką chrześcijańską, wypowiadaniem się na tematy społeczne i polityczne, zdejmowaniem kolejnych elementów swej garderoby, chociażby podczas wykonywania "Human Nature", ale także wzrusza, śpiewając klasyczne "Like a Virgin" jedynie z akompaniamentem fortepianu. Wspomniała także koncert z Warszawy sprzed 3 lat, gdy miała urodziny i publiczność pokazała jej papierowe białe serca przy utworze "You Must Love Me" (teraz fani powtórzyli ten gest przy piosence "Open Your Heart). Na finał artystka zaserwowała nam nieśmiertelną klasykę, czyli "Like a Prayer" w wersji niemal identycznej jak ta sprzed ponad dwóch dekad, czyli z podniośle brzmiącym chórem gospel, a także kawałek "Celebration" z niesamowicie efektownym pokazem świateł, laserów i animacji, które naprawdę wbijały w ziemię.
Madonna to absolutnie pierwsza liga jeśli chodzi o show i efektowne występy na żywo. Tym razem jednak także postawiła sobie za punkt honoru, by wszystkie główne wokale były śpiewane na żywo, i nawet jeśli nie zawsze było idealnie, to jednak było w pełni prawdziwie i po prostu uczciwie. Widać również, że z wiekiem artystka chce być coraz bliżej publiczności i nawiązuje naprawdę świetny kontakt z fanami, nie tylko zagadując czy żartując, ale także przybijając chętnie przysłowiową "piątkę", szczęśliwcom zgromadzonym przy samej scenie.
Setlista wyglądała tak:
Setlista wyglądała tak:
- The Prayer Overture: Act of Contrition
- Girl Gone Wild (with samples from "Material Girl”)
- Revolver
- Gang Bang
- Papa Don't Preach
- Hung Up
- I Don't Give A
- Best Friend (video interlude; with samples from "Heartbeat")
- Express Yourself (with excerpts from "Born This Way”))
- Give Me All Your Luvin'
- Turn Up the Radio
- Open Your Heart
- Masterpiece
- Justify My Love (video interlude)
- Vogue
- Candy Shop
- Human Nature
- Like a Virgin
- Nobody Knows Me (video interlude)
- I'm Addicted
- I'm a Sinner
- Like a Prayer
- Celebration